Jak inaczej Marysia mówi na wirusy?
zarażanki
![]()
Jak według Marysi nazywa się kobieta stojąca na bramce (w piłce nożnej):
obronniczka
Bardzo fajny artykuł: 100 Things Your Kids May Never Know About (niestety tylko w języku angielskim)
Zachowam listę na przyszłość. Ciekaw jestem ile się z tego sprawdzi?
Dzisiaj Jasiu miał wypadek. Rozciął sobie głowę o kant ściany. Na początku wszystko wyglądało przeraźliwie. Krew pulsowała w ranie i lała się dość szerokim strumieniem.
Szybko dostał prowizoryczny opatrunek. Po kilku minutach Jasiu przestał płakać. Już w samochodzie, w drodze na pogotowie, wesoło łowił ryby plastikową wędką.
Na pogotowiu był niesamowicie dzielny. Nie pisnął nawet gdy wbijano mu igłę (ze środkiem znieczulającym) w sam środek rany.
Dopiero przy trzecim szwie powiedział cichutko “Boli” – ale nawet na trochę głową nie ruszył.
Prawdziwy bohater! Nasz syn!
A gdy wychodziliśmy z pogotowia Jasiu zobaczył Mamę i Siostrami zaczął wesoło wykrzykiwać po swojemu:
- Majisia! Mam plastel! Mam plastel!
Taki zuch
Marysia schowała się w namiocie. Pyta mamy:
Czy muchy już się zorientowały, że mnie nie ma?
Marysia dla Jasia wymyśliła sposób na pszczoły.
Jasiu załóż wiadro na głowę żeby pszczoła Cię nie widziała
Dzisiaj poszedłem z Marysią i Jasiem do księgarni.
Szukaliśmy nowych bajek do czytania przed snem. Miły Pan wskazał nam gdzie możemy znaleźć regały z książkami dla dzieci.
Marysia pokazywała różne książki i pytała:
- A co to za książka?
I tak odpytała mnie z kilkunastu książek. Najlepsza była jednak ta:
- Ta? Ta ma tytuł “Dlaczego galaretka się trzęsie“
Marysia na to:
- Tato, przecież to proste, galaretka się trzęsie bo jest galaretką
![]()
Żeby wszystko było takie proste…
Kupiliśmy:
Wujek Paweł będąc ostatnio u nas zażartował, że chyba będzie musiał u nas spać bo nie chce mu się iść do domu.
Marysia przeglądała książkę. Nie odrywając wzroku od książki i przewracając dalej strony powiedziała:
- nie ma mowy.
Gościnność – Zero
Ostatnio odwiedziliśmy Prababcię Elę. Dzieci siedziały grzecznie przy stole. Jasiu wstał i poszedł zwiedzać mieszkanie.
Marysia wykorzystała ten moment i usiadła na jego krześle – przybliżając się do Ciasta.
Jasiu wrócił, zobaczył, że stracił świetne miejscie i korzystając ze swojego wciąż ubogiego słownika zaczął krzyczeć “Mooooojeeeeee, Mooooojeeeeee”.
Marysia na to:
- trzeba było pilnować
Na szczęście bawili się świetnie
U Prababci Eli
Następnego dnia po rozmowie o warzywach Marysia i Tata są w Tesco w aptece. Marysia mówi, że muszą iść do sklepu – na halę, Tata odmawia. Na co Marysia
- Musimy kupiś warzywa, bo w domu jest mało.